|
* Czy po 21 latach kierowania
Kliniką Okulistyczną w Białymstoku (1979-2000) można nie tęsknić
do tej pięknej naszej krainy? Nie można. Przekonałem się o tym
26.03.2004 r., kiedy to w pięknej Aula Magna Pałacu Branickich
uczestniczyłem w obchodach 50-lecia istnienia Kliniki w
Białymstoku. Pięknie zorganizowana przez Panią Docent Zofię
Mariak uroczystość wzruszyła mnie i ścisnęła za serce. Toż to
przecież tam spędziłem najpiękniejsze lata swego dorosłego
życia. Poznałem wspaniałych ludzi, z którymi do dzisiaj się
przyjaźnię, pracowałem z cudownym zespołem lekarzy,
pielęgniarek, który zawsze inspirował mnie do ciągłej, twórczej
pracy. A i władze uczelni prawie zawsze przychylnym okiem
patrzyły na okulistykę, która – powiem może nieskromnie – swój
obecny status w dużej mierze zawdzięcza mojej pracy. Ale bez
grupy oddanych, pracowitych i zdolnych asystentów nic bym nie
osiągnął i cieszy mnie wspomnienie dwóch zakończonych przewodów
habilitacyjnych, 16 doktorów i kilkudziesięciu specjalizacji. Z
dumą mogę powiedzieć, że białostocczyzną „rządzą” okuliści spod
mojej ręki. A rządzą bardzo dobrze i z sukcesami.
* Pani Docent Mariak sprawozdanie z uroczystości przedstawia w
tym numerze. Mnie, oprócz spotkania z grupą wychowanków i
przyjaciół, najbardziej w pamięci zapisał się koncert wokalny
Pani Anny Bernackiej (jej mamę, dr Irenę Bernacką, przyjmowałem
do pracy w 1979 r. – była wtedy w ciąży z nią). Cudownie,
pięknym głosem zaśpiewane utwory J. Haydna, G. Bizeta, R.
Schumanna i inne były prawdziwą ucztą wokalną. Dziękuję za te
przeżycia.
*
* Dotychczasowe Sympozja Jaskrowe we Wrocławiu zasłużenie
oceniano jako dobrze zorganizowane. Podobnie było i tym razem –
15-17.04.2004 r. Przewodnicząca Komitetu Organizacyjnego Pani
Profesor Maria Niżankowska zadbała o dobre miejsce obrad (Teatr
Polski) i wysoki poziom programu naukowego z referatami
zaproszonych gości z zagranicy i z Polski. Co prawda brak
koordynacji spowodował, że niektóre wystąpienia się pokrywały,
co wywołało spore zakłopotanie i nerwowość, szczególnie polskich
autorów. Ponadto niektórzy z gości skandalicznie przekraczali
czas wystąpień, ale ta bolączka dotyczy wielu zjazdów.
Szczegółowe sprawozdanie z Sympozjum znajdą Czytelnicy w tym
numerze. Choć pogoda nie zawiodła i było słonecznie i dość
ciepło, ponad 800 uczestników poza obradami nie miało zbyt
atrakcyjnej propozycji towarzysko-rozrywkowej. Być może firmy
sponsorujące gromadziły pieniądze na zbliżający się Zjazd
Ogólnopolski. Muszę też powybrzydzać na organizację przerw
między obradami. Chaos, brak miejsc do siedzenia w czasie
posiłku można tłumaczyć brakiem zaplecza w teatrze. Ale
wykorzystywanie, przypuszczam, że opłaconych przez
organizatorów, pomieszczeń na inne cele, niezwiązane ze zjazdem,
to już nieporozumienie i niedopilnowanie. Mnie samego
wyproszono, i to w trakcie posiłku, z pokoju dla VIP-ów,
informując, że został zarezerwowany na inne cele. Żeby to była
prawda! Stojąc w pobliżu i na stojąco pijąc kawę, stwierdziłem,
że przez 40 min nic się tam nie działo. Co niepokojące, nikt z
Komitetu Organizacyjnego nie chciał podjąć żadnej interwencji.
Podobnie zresztą zareagowali organizatorzy w trakcie zebrania
sprawozdawczo-wyborczego Sekcji Jaskry PTO. Nie dość, że
niektóre osoby odpowiedzialne za organizację zebrania nie
przyszły, „bo chyba nie mogły albo zaspały” – tak to referowała
zapytana przeze mnie sekretarz Sekcji, to bałagan z listami
członków, brakiem urn do głosowania, zupełny brak kontroli nad
wchodzącymi i wychodzącymi z sali groził zerwaniem zebrania.
Tylko dzięki heroicznej postawie i działaniu prof. Niżankowskiej
można było otworzyć i zakończyć zebranie. Pani Profesor została
wybrana na Przewodniczącą Sekcji na kolejną 4-letnią kadencję.
Serdecznie gratuluję!
*
* Olsztyn zawsze kojarzy mi się z prof. Edwardem Lenkiewiczem,
z którym przez 20 lat współpracowałem, będąc specjalistą
regionalnym regionu północno-wschodniego. Wspaniały przyjaciel,
niezwykła, rzadko spotykana kultura bycia, rozmowy, dyskusje,
niezapomniane spotkania w domu Edzia, gdzie przy suto
zastawionym stole z doskonałymi potrawami spod ręki żony
Profesora spędzaliśmy liczne wieczory i ranki. Stąd zawsze z
chęcią jadę w te strony i gdy Oddział Olsztyński zaprosił mnie z
zespołem na posiedzenie naukowe (07-09.05.2004 r.), z radością
je przyjąłem. Edzio nic się nie zmienił, a i atmosfera w domu,
gdzie spędziliśmy wieczór przy kolacji jak przed laty – podobna.
Cieszy mnie, że następczyni Profesora – dr med. Maria Dowgird,
obecny ordynator Oddziału Okulistycznego WSZ w Olsztynie, darzy
wielką estymą Profesora, zaprasza go na konsultacje do szpitala,
korzysta z jego wielkiej wiedzy i doświadczenia. Jakim
poważaniem cieszy się dalej Profesor Lenkiewicz, mogłem
przekonać się na spotkaniu Oddziału pod Olsztynem, gdzie jego
wychowankowie i uczniowie otaczali go wiankiem i prowadzili z
nim ożywione rozmowy. Samo spotkanie mimo fatalnej pogody było
tak udane, że po części naukowej bawiliśmy się do rana przy
muzyce na żywo. Gościnnie gospodynie i gospodarze z dr. med.
Sławomirem Zalewskim, obecnym przewodniczącym Oddziału,
prześcigali się w zabawianiu naszego grona i robili to bardzo
dobrze. Takie spotkania będzie się pamiętało i zawsze chętnie,
miłe olsztynianki i mili olsztyniacy, do Was przyjadę.
*
* Wyjazd z wykładami na Maltę przeszkodził mi w czynnym
uczestnictwie w wyjazdowym zebraniu Oddziału Podlaskiego PTO w
Kiermusach 22-23.05.2004 r. Zastępowali mnie moi asystenci,
którzy zgodnie zeznali, że było to udane spotkanie. Jak zwykle
zresztą.
*
* Czyż może być piękniejsze podziękowanie dla lekarza za
wieloletnią pracę niż wyróżnienie przez dzieci? To retoryczne
pytanie, na które może być tylko jedna odpowiedź. I takie
wyróżnienie – Order Uśmiechu – w dniu 3.06.2004 r. otrzymała
Pani Profesor Ariadna Gierek-Łapińska. Międzynarodowa Kapituła
nie za często przyznaje – na wnioski dzieci – ten order
lekarzom. Pani Profesor jest pierwszą Polką – okulistką
wyróżnioną tym odznaczeniem, wcześniej tylko prof. Dega i prof.
Religa z grona medyków otrzymali ten order. Niezapomniana,
wzruszająca uroczystość miała miejsce w wypełnionym po brzegi
Teatrze Śląskim. Powiem szczerze, miałem łzy w oczach, gdy
dzieci operowane przez Panią Profesor podchodziły do Niej z
laurkami i kwiatami. Droga, kochana Dusiu – te dziecięce
podziękowania są największą nagrodą dla Ciebie.
*
* XLI Zjazd Okulistów Polskich 16-19.06.2004 r. w Gdańsku
przeszedł już do historii. Był to dla mnie Zjazd szczególny.
Spinał bowiem 30 lat mojej dojrzałej działalności naukowej od
Zjazdu w Gdańsku w 1974 roku po dni dzisiejsze. Jakże inne to
były zjazdy. W roku 1974, o 30 lat młodszy, inaczej patrzyłem na
to wielkie święto polskich okulistów i inaczej je przeżywałem.
Mniej zaangażowany w różne prace i obowiązki, tuż przed
habilitacją miałem więcej czasu i energii, aby chłonąć cudowną
atmosferę miasta, uczyć się od luminarzy polskiej okulistyki –
profesorów Krwawicza, Orłowskiego, Starkiewicza, Kapuścińskiego,
Morawieckiego – gospodarza zjazdu – trudnej sztuki wystąpień i
dyskusji naukowej, a nocami bawić się do rana na licznych
imprezach towarzyszących. Z nostalgią i lekkim ukłuciem
zazdrości patrzyłem teraz na wspaniałą, dorodną i jakże piękną
(ach, te polskie okulistki!) młodą reprezentację naszej
profesji.
|
|
Z zachwytem obserwowałem, z jakim
zaangażowaniem uczestniczy w wielu sesjach naukowych i jak
wspaniale do upadłego się bawi. Cieszę się z ich prac,
osiągnięć, dociekliwości w dyskusji, bo to oni mnie i moich
rówieśników wkrótce zastąpią. I bez żadnych obaw patrzę w
przyszłość polskiej okulistyki.
Ale do rzeczy po tych kilku refleksyjnych zdaniach. Komitet
Organizacyjny Zjazdu pod kierunkiem prof. dr hab. n. med.
Barbary Iwaszkiewicz-Bilikiewicz wykonał olbrzymią – i co ważne
– skuteczną pracę, aby ponad 1300 okulistów mogło w bardzo
dobrych warunkach obradować i spędzić czas. Narzekającym na
pogodę – trochę chłodno i nieco deszczowo, jak na połowę czerwca
– donoszę, że to zaplanowane działania, tak, tak. Pani Profesor
sama mi to powiedziała! Przeprowadziła bowiem poważne rozmowy z
„górą”, aby w okresie zjazdu słoneczko nie parzyło, tak by
okuliści, zamiast przebywać na plaży, tłumnie uczestniczyli w
obradach. No, nie wszystkie sesje naukowe były oblegane, ale na
kilku w dużych, kilkusetosobowych salach zabrakło miejsc
siedzących i trzeba było stać lub siedzieć na schodach. Co też
wiele osób robiło. Warunki obrad były bardzo dobre. Doskonałe,
klimatyzowane sale nowego Instytutu Prawa Uniwersytetu
Gdańskiego stwarzały komfort wygłaszania, słuchania i dyskusji.
Co prawda, nie zabrakło typowego gadulstwa niektórych
referentów. Ciągle te same osoby przekraczają przeznaczony na
wystąpienie czas, co do białej gorączki doprowadza
organizatorów. Ale chyba jest ich coraz mniej i dyscyplina obrad
była dobra.
Nie będę tu omawiał programu naukowego Zjazdu. Stosowne
sprawozdanie ukaże się z pewnością w Klinice Ocznej niebawem.
Powiem tylko, że zadbano o różne szczegóły tak ważne dla
atmosfery obrad, jak: przerwy na kawę, dobre jedzenie – w tym
torty domowej roboty w sali VIP-ów, sprawną informację, uprzejmą
obsługę.
Również ciekawy i atrakcyjny był program towarzysko-rozrywkowy
Zjazdu. Uroczystość otwarcia w scenerii Opery Leśnej była
sympatyczna, choć wcześniejsze otwarcie punktów wyszynku i jadła
zatrzymało część uczestników przy stołach biesiadnych i nie
dotarli oni do amfiteatru bądź go wcześniej opuścili. Firmy
sponsorujące Zjazd prześcigały się w organizowaniu niezwykłych
zabaw na plaży, molo, w lokalach, ogrodach itp. Ponieważ
większość imprez była bezpłatna, cieszyły się dużym powodzeniem.
Nie sposób było być wszędzie, z tych, na których byłem,
wyróżniam biesiadę z tańcami w ogrodach hotelu Posejdon (sponsor
– Alcon). Pyszna zabawa. Z przeprowadzonych na gorąco rozmów
chwalono również rejs nocny promem Skandynawia, gdzie zamknięto
Zjazd i bawiono się do białego rana (sponsor – Pfizer), oraz
pokaz sztucznych ogni na plaży w Sopocie (sponsor Dr. Mann
Pharma). Mimo nawału obrad i spotkań udało nam się załapać na
przedstawienie „Drakula” w Teatrze Muzycznym w Gdyni. Bardzo
oryginalne. Ogólnie organizację i przebieg Zjazdu oceniam wysoko
i gratuluję Pani Profesor Barbarze Iwaszkiewicz-Bilikiewicz oraz
jej zespołowi. Serdeczne dzięki!
W przeddzień Zjazdu w pięknej Sali Białej Ratusza Gdańskiego
odbyło się Walne Zgromadzenie Delegatów PTO, na którym wybrano
nowe władze Towarzystwa. Prezesem na kadencję 2004-2007 został
profesor dr hab. n. med. Jerzy Szaflik. Gorące gratulacje i
życzenia owocnej pracy, Jurku!
*
Tym razem nie dopisali respondenci poza niezawodną prof.
Ariadną Gierek-Łapińską, która pisze do mnie, co następuje.
* W dniu 10.01.2004 r. w Paryżu odbyło się spotkanie badaczy pt.
„Anacortave Acetate Risk – Reduction trial” (AART, III faza), w
którym udział wzięli lek. Halina Wykrota oraz Krzysztof
Trzciąkowski.
* W dniach 23-25.01.2004 r. w Barcelonie (Hiszpania) odbyła się
konferencja 8th ESCRS Winter Refractive Surgery Meeting, w
której uczestniczyli: prof. dr hab. n. med. Ariadna
Gierek-Łapińska, dr hab. Stanisława Gierek-Ciaciura, dr Ewa
Mrukwa-Kominek, dr Dorota Wyględowska-Promieńska, lek. Krzysztof
Ochalik i lek. Mariusz Bądzelewicz.
* W dniach 27-28.03.2004 r. w Zurichu (Szwajcaria) miało miejsce
spotkanie poświęcone badaniom klinicznym Lucentis ANCHOR, w
którym udział wzięli: prof. dr hab. n. med. Ariadna
Gierek-Łapińska, lek. med. Halina Wykrota, lek. med. Wojciech
Myga, lek. med. Krzysztof Trzciąkowski.
* W dniu 02.04.2004 r. w Katedrze i Klinice Okulistyki ŚAM w
Katowicach odbyła się kursokonferencja poświęcona nowym trendom
w chirurgii zaćmy, podczas której przedstawiono własne
doświadczenia i wyniki operacji zaćmy z zastosowaniem
InfinitiVision System (ALCON). Podczas konferencji odbyły się
pokazy „chirurgii na żywo” z udziałem dr. Philippe’a Crozafon z
Nicei (Francja) oraz dr hab. Stanisławy Gierek-Ciaciury z
Katedry i Kliniki Okulistyki ŚAM w Katowicach.
*
Na koniec trochę wiadomości z mojego podwórka.
* Dr n. med. Joanna Wierzbowska – adiunkt Kliniki Okulistycznej
WIM otrzymała prestiżową II nagrodę PTO za najlepszą pracę
doktorską obronioną w latach 2001-2004. Nagrodę publicznie
wręczono na Ogólnopolskim Zjeździe Okulistów Polskich w Gdańsku.
Tytuł rozprawy brzmi: „Zastosowanie glikokortykosteroidów i
teleradioterapii oczodołów u chorych z oftalmopatią Gravesa
leczonych jodem promieniotwórczym”. Promotorem był prof. dr hab.
n. med. Andrzej Stankiewicz, a recenzentami profesorowie Ewa
Dróbecka-Brydak i Maksymilian Siekierzyński. Publiczna obrona
odbyła się 24.06.2002 r.
* Na Ogólnopolskim Zjeździe PTO został wyróżniony grantem przez
firmę Dr. Mann Pharma projekt badawczy lek. Radosława Różyckiego
i lek. Agnieszki Kujawy pt. „Zjawiska immunologiczne prowadzące
do patologii filmu łzowego. Czy cyklosporyna będzie przełomem w
leczeniu zespołu Sjögrena?”. Wyróżnienie za najciekawszą
prezentację w sesji XVII otrzymali lek. Radosław Różycki, lek.
Mateusz Tłustochowicz, lek. Beata Żelichowska, lek. Piotr
Wiśniewski. Praca nosiła tytuł: „Diagnostyka laboratoryjna w
zakażeniach grzybiczych narządu wzroku”.
* W Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie odbyły się obrony
prac doktorskich czterech asystentów Kliniki Okulistycznej WIM:
– w dniu 08.06.2004 r. – rozprawy mjr. lek. Jacka Robaszkiewicza
pt. „Leczenie skrzydlika z zastosowaniem przeszczepu
nabłonkowo-lamelarnego spojówki własnej”. Promotorem był prof.
dr hab. Stanisław Mrzygłód, a recenzentami profesorowie Roman
Goś i Andrzej Stankiewicz,
– w dniu 08.07.2004 r. rozprawy lek. Małgorzaty Figurskiej pt. „Fakotrabekulektomia
u chorych obciążonych nadciśnieniem tętniczym i innymi
schorzeniami ogólnymi”. Promotorem był prof. Andrzej Stankiewicz,
a recenzentami profesorowie Jerzy Szaflik i Zbigniew Rybicki,
– rozprawy mjr. lek. Marka Rękasa pt. „Przydatność wybranych
testów psychofizycznych w ocenie funkcji nerwu wzrokowego u
chorych na stwardnienie rozsiane”. Promotorem był prof. Andrzej
Stankiewicz, a recenzentami dr hab. Zofia Mariak i dr hab. Jerzy
Kotowicz,
– rozprawy mjr. lek. Radosława Różyckiego pt. „Przydatność
dakryoscyntygrafii w ocenie zaburzeń odpływu łez”. Promotorem
był prof. Andrzej Stankiewicz, a recenzentami prof. Eugeniusz
Dziuk i dr hab. Stanisława Gierek-Ciaciura.
Gratuluję swoim asystentom wyróżnień i bardzo dobrze obronionych
doktoratów i obiecuję, że nie pozwolę im się lenić i będę dalej
wymagał rozwoju naukowego. A tak na marginesie, to już
wypromowałem 33 doktorów medycyny.
Redagowanie Kroniki zakończono 30.07.2004 r.
A. S. |
|